Oliada

Powieści

Opowiadania

Poradniki

Książki

O mnie

Kontakt

Wojowniczka z mieczem

Narodziny bohaterów – jak stworzyć dobrą postać?

Powieść da się porównać do ciała, bohaterów zaś do głowy. Ciało może być
zdrowe, silne i piękne, bez głowy jednak jego wydajność jest raczej znikoma.

Wstęp

Każda powieść ma jakichś bohaterów. Każda. Poza tradycyjnymi humanoidami, mogą to być np. rośliny, zwierzęta, a nawet elementy nieożywione, jak kamień. Zawsze jednak jakiś bohater się pojawia. Warto więc wiedzieć, jak ich kreować, by byli realni i czytelnik mógł się z nimi utożsamiać, jakie są podstawowe archetypy bohaterów w książkach, oraz jak budować pomiędzy nimi więzi emocjonalne. To wszystko znajdziesz w tym poradniku, a dodatkowo odpowiemy sobie na pytanie, dlaczego to nie Ty, lecz twoi bohaterowie kształtują w zasadzie całą fabułę powieści. 

Jak stworzyć bohaterów i jak ich ożywić?

Narodziny

Narodziny dziecka to dla bardzo wielu osób ważny, jeśli nie kluczowy moment życia. Cóż, najprawdopodobniej będziesz posiadać więcej bohaterów, niż przeciętni ludzie mają pociech, ale stworzenie pierwszego można przyrównać do pierwszych narodzin. Warto więc jest przyłożyć się do jego kreacji z należytym wysiłkiem i cierpliwością. Dobry bohater, którego czytelnik polubi, jest nieledwie tak samo ważny, jak sama fabuła powieści. W filmach Marvela pierwsze skrzypce grają herosi, nie choreografia. Chyba więc wolisz mieć na swoim planie Clinta Eastwooda, niż jakiegoś leszcza? 

Jak to zrobić?

Proces tworzenia bohatera jest stosunkowo prosty. Nie jestem zwolennikiem tworzenia rozbudowanych formularzy, opisujących szczegółowy rodowód, ulubione zwierzątko oraz marzenia na przyszłość naszej postaci. To są rzeczy mało istotne. Kluczowe jest kilka innych rzeczy. 

  1. Imię – osobiście tworzę je poprzez patrzenie na klawiaturę i składanie liter w jakieś ładnie brzmiące słowa. Możesz jednak także znaleźć spis np. słowiańskich imion damskich, wybrać jedno, które Ci się najbardziej spodoba i lekko je zmienić (bądź nawet nie).
  2. Charakterystyczność – Czy Twój bohater jest charakterystyczny? Czy czytelnik łatwo dostrzeże go i wyróżni na tle szarych, nudnych, bezpłciowych i bezosobowych postaci w innych powieściach? Oczywiście nie twierdzę, że powinieneś wymyślać koło na nowo, dobrze jednak jest dać bohaterowi cechę (lub ich zestaw), która będzie innowacyjna, rzadka. Dzięki temu czytelnik dobrze go zapamięta. 
  3. Motywacje – więcej w tym temacie możesz znaleźć tutaj, po krótce jednak: każdy bohater, podobnie zresztą jak każdy człowiek, do czegoś dąży. Zemsta. Miłość. Skarb. Doskonałość. Próba ratunku. Celów dla Twojej postaci istnieje tak wiele, że nie byłbym w stanie wypisać ich w kilkuset stronowej książce. W  tym wypadku należy zgrać motyw z fabułą książki, której to ów motyw często jest szkieletem, ale o tym później. 
  4. Umiejscowienie na świecie – w prostszych słowach: kim jest, czym się zajmuje. Może być wędrowcem, zniszczonym przez życie starcem, paladynem, kowalem, kimkolwiek. Chodzi jednak o to, że większość ludzi ma swoje miejsca na świecie. Są członkami rodzin, mikrospołeczności itp. Jeśli bohater ma być realny i prawdziwy, jeśli czytelnik ma się z nim zżyć, musi on być jak najbardziej uczłowieczony (no, chyba że jest elementem nieożywionym. To są jednak specyficzne sytuacje). 
  5. Wady – zalety, dobre cechy, wymyśla się łatwo. Gorzej jest ze złymi. Często zdarza się, że tworzymy rycerza bez skazy, bądź też piękną, wrażliwą księżniczkę. Niech będzie, ale rycerz może być w sercu tchórzem, a księżniczka zepsutą do szpiku kości. Powtórzmy raz jeszcze: bohater ma być możliwie ludzki. A ludzie mają wady. 
  6. Kluczowe informacje – czyli dla przykładu: jest detektywem, tropiącym łowców niewolników, potrafi komunikować się ze zwierzętami, doskonale walczy rózgą. To tylko przykłady, ale generalnie chodzi o stworzenie krótkiej metryczki Twojego bohatera, dwudziestu, trzydziestu słów, którymi mógłbyś/mogłabyś go/ją określić. Ta metryczka może być później dla Ciebie bardzo istotna, gdy będziesz zastanawiać się, co ów bohater zrobiłby w takiej a takiej sytuacji. 

 

Podsumowanie

Gdy już będziesz mieć bohatera, postać idealnie dopasowaną do Twej powieści i zgodną z jej realiami, przejrzyj raz jeszcze wszystkie te punkty i odpowiedz sobie szczerze, czy spełnia ona wszystkie ich wymagania. Jeśli nie, nie przejmuj się i po prostu postaraj się to zmienić. Pamiętaj też, że ostatecznie to Ty jesteś autorem i Ty wiesz najlepiej, co w danym wypadku jest najważniejsze. Nie traktuj moich słów jako wyroczni. 

Nadawanie cech ludzkich

Bohater stanowi w powieści rolę pewnego łącznika, przejściówki pomiędzy akcją, a czytelnikiem. Gdybyśmy opisywali czystą, nagą fabułę, czytelnik raczej szybko by się znudził. Dlatego są bohaterowie. To oni pozwalają mu wczuć się w akcję, nieledwie poczuć ją zmysłami i przenieść się do opisywanego przez nas świata. Czytelnik ogląda akcję oczami wykreowanej przez nas postaci i dlatego ważnym jest, by była ona jak najbardziej ludzka. 

Konsekwencje w działaniu

Jeżeli postać całą powieść stanowi wzór cnót i ideał rycerskości, to nie może tak po prostu w pewnym momencie wbić komuś noża w plecy i zdradzić go dla własnych interesów – i nie istotne, jak bardzo jest to potrzebne dla fabuły. Coś takiego może się wydarzyć tylko jeśli bohater będzie miał naprawdę ważny powód, ale wówczas trzeba dobrze przedstawić jego wewnętrzną walkę i złe samopoczucie po zdradzie. I na odwrót, jeśli postać jest szumowiną i łotrem, nie może bez długotrwałej przemiany pod koniec powieści poświęcić życia dla uratowania innych. Logika jest bardzo ważna, inaczej nici z realizmu. Ludzi cechuje  konsekwencja w działaniach. 

Odczuwanie emocji

O tym więcej później, po krótce jednak chodzi o to, że my jako ludzie w dużej mierze kierujemy się nie rozsądkiem, lecz emocjami i bohaterowie również muszą posiadać tę cechę. Na przykład jeśli Twoja postać kocha koty, to poświęci pół świata, żeby uratować swojego pupila, choć to zupełnie nieracjonalne. Zwróć uwagę, jak często Ty sam/sama ulegasz emocjom i działasz antagonistycznie do tego, co podpowiada Ci umysł. Jeśli Twój bohater również będzie działał pod wpływem emocji, czyli metaforycznie będzie szedł za głosem serce, nie rozumu, wyda się bardziej realistyczny i czytelnik będzie mógł się z nim utożsamić. Może nawet śmiało pod wpływem tych emocji zachowywać się głupio i doprowadzić do jakiejś katastrofy – to również jest cecha ludzka. 

Głupie działania

Tak jak obok pisałem o wadach w charakterze bohatera, tak równie ważne są jego nieprzemyślane, głupie, a nawet idiotyczne przedsięwzięcia. Hej, my sami mamy je na swoim koncie! Postać, która podejmuje nieracjonalne działania w skutek emocji i popada przez nie w kłopoty jest ciekawa i zabawna, czytelnicy ją polubią. Przykładem takiej postaci może być Reinmar z Bielawy z Trylogii Husyckiej Andrzeja Sapkowskiego. Jest on pod wieloma względami niedojrzałym szczeniakiem, który de facto raz za razem popada w kłopoty wskutek swych głupich decyzji. I jest (przynajmniej w mojej opinii) dużo sympatyczniejszy niż rycerz bez skazy, istny Roland, ponieważ bliżej mu do nas samych. Niech więc przesłaniem całej tej części poradnika będzie zdanie: “Bohater może być głupi. Ważne, by był realny.

Antagoniści i protagoniści, czyli zło kontra dobro

Odpowiedz sobie na dwa pytania:

  1. Co jest najstarszym archetypem w powieściach?
  2. Dlaczego walka dobra ze złem?

Archetypy

Z natury rzeczy protagonista uosabia dobro, antagonista zaś zło. Przykładów takiego podejścia do tematu są w literaturze tysiące, a prawdopodobnie miliony. W Hobbicie J.R.R. Tolkiena protagonista to Bilbo, jak również np. Gandalf, za głównego antagonistę można natomiast uznać Smauga. I jeśli teraz sądzisz, że będę namawiał do odejścia od tego schematu i stworzenia czegoś własnego, to się mylisz. Nie ma sensu wymyślać koła na nowo. Jeżeli możemy bazować na czymś, co działa i jest dobre, to to róbmy. 

Ale.

Obecnie w XXI wieku coraz dalej odchodzi się od owego podstawowego schematu, tworząc powieści niejednoznaczne, w których określenie, kto naprawdę jest antagonistą, a kto protagonistą, nastręcza czytelnikowi sporo problemów. I dobrze, do tego jak najbardziej Cię zachęcam. Bohaterowie w ogóle powinni być niejednoznaczni, antagoniści zaś w szczególności. Ktoś, kto z początku został nakreślony jako zło wcielone, może przejść przemianę, może się okazać, że jego motywy są szlachetne lub, że choć dla wrogów jest nieprzejednany i okrutny, bardzo kocha swoją żonę/męża. Postać niejednoznaczna to dobra postać. Podobnie zresztą jest z protagonistą. On z kolei powinien mieć jakieś rysy na nieskazitelnym pancerzu, ukrywać mroczną przeszłość lub straszliwe czyny, popełnione w słusznym lub niesłusznym celu. Powtórzę jeszcze raz: niejednoznaczni bohaterowie są super. Nikt nie jest całkiem zły, ani też całkiem dobry. 

Kreacja

Antagonista

Osobiście uważam, że “ten Zły” jest w powieści ważniejszy, niż “ten Dobry”. Musi jednak zostać dobrze stworzony. O ile w przypadku innych bohaterów motyw był rzeczą ważną, tak u antagonisty jest kluczowy, wręcz niezbędny. Wytłumaczenie, że robi to, co robi dla zabawy lub z powodu choroby psychicznej w większości sytuacji nie zadowoli czytelnika. “Zły” robi rzeczy niezgodne z ogólnie przyjętym kodeksem moralnym i etycznym, kradnie, zabija, w dosłownym sensie idzie po trupach do celu. I dobrze, ale skoro tak, ów cel musi być czymś naprawdę wartym osiągnięcia, inaczej realizm pójdzie się kochać. Z drugiej strony jednak powinna w antagoniście być choć nutka czystego, bezwzględnego zła. Ojciec, który dla ratowania swojej kilkuletniej córeczki zabił setki ludzi, zostanie uznany za postać tragiczną, ale antagonistą nazwać go trudno. 

Drugą istotną kwestią w kreacji “Złego” jest (najczęściej) pokazanie go jako lepszego od głównego bohatera. Musi wielokrotnie udawać mu się przechytrzyć “Dobrego”, zaś jego pokonanie, jeśli w ogóle nastąpi, powinno być ciężkie i okupione wysoką ceną. Bandyta, który daje się złapać zaraz po dokonanym rabunku to cienias, nie antagonista. Jeśli “Zły” jest dla przykładu przywódcą grupy, zorganizowanej w celu obalenia prezydenta jakiegoś państwa, to zwróć uwagę na jego charyzmę i siłę, dzięki którym udało mu się taką grupę zebrać. Antagonista jest nie tylko zły, ale także potężny. A przynajmniej taki być powinien. 

“Zły” powinien być nienawidzony. Owszem, wcześniej pisałem o tworzeniu niejednoznacznych postaci, ale chodzi o coś innego. Antagonista może mieć swoje motywy, np. zemsta na synu człowieka, który go skrzywdził, ale czytelnik ma go nie lubić, a nawet nienawidzić. Jeśli główny bohater posiada psa, a antagonista mu tego psa zabije, to większości czytelników nie będzie obchodzić jego motyw – będą nienawidzili “Złego” z całego serca. I słusznie. Walka dobra złem to nie walka szarości z szarością. “Szarym” określam zaś postać, która w zamyśle jest zła, ale autor tak pogmatwał, że w zasadzie nie wiadomo już teraz, czy ją lubić, czy nie. Dobrze zrobionym “Złym” jest książę Sadeas z Drogi Królów Brandona Sandersona. Jego motywy są w zasadzie słuszne, chce chronić królestwo, działania jednak, które podejmuje, budzą nienawiść zarówno jednego z głównych bohaterów, jak i czytelnika. Swoją drogą polecam czytać Sandersona,  z jego książek bowiem można się wiele nauczyć. 

 

Wzorzec antagonisty

Jeśli chcesz poznać jeden z przykładów postaci antagonistycznej, polecam Ci przeczytać moją powieść Dolina Krasnoludów. 

Przeczytaj

Protagonista

Protagonistów generalnie są dwa rodzaje – ciamajda i badass. Większość bohaterów oczywiście mieści się gdzieś pomiędzy. 

  1. Ciamajda to generalnie (w powieści) ten, którego gnębią w pracy/szkole, ten, w którego nikt nie wierzy, któremu nie wychodzi i pozostaje w cieniu innych. Z reguły walczy ze złem, czyli antagonistą, przechodząc długą i ciężką drogę, walcząc również ze samym sobą i stając się lepszym. Osobiście nie jestem fanem tego typu protagonisty, bo jest zbyt oklepany i, mówiąc szczerze, mało realistyczny. Szara myszka nie stanie się nagle najpopularniejszą dziewczyną w szkole, a gość, który na treningach w wojsku radził sobie najgorzej, nie uratuje całej wielkiej operacji. Powieści, a jeszcze bardziej filmy, tak bardzo połączyły początkowe nie radzenie sobie protagonisty z jego późniejszym wielkim sukcesem, że może się wręcz wydawać, iż najlepszym sposobem osiągnięcia tego sukcesu jest właśnie bycie ciamajdą. Życie (poza bardzo rzadkimi sytuacjami) tak nie działa. Jeśli jednak będziesz w stanie wykreować naprawdę ciekawą Ciamajdę, taką, którą pokochają czytelnicy, to ją stwórz – żaden problem. 
  2. Badass to z całą pewnością James Bond, Aragorn, czy Kaladin z Drogi Królów. Charyzmatyczny, silny, wiedzący dokąd podąża, toczący imponującą, pełną fajerwerków walkę z przeciwnościami. To bohater w ścisłym tego słowa znaczeniu. Czytelnicy, w tym również ja, kochają go. Żeby jednak nie było tak kolorowo, Badass powinien dostać pod nogi nie jakieś tam patyczki, lecz prawdziwe kłody. Czyli jego przeszkody powinny być wielkie, straszne i niemal niemożliwe do pokonania. Paradoksalnie Badass częściej niż Ciamajda może przegrywać, ponieważ toczy niesamowitą, wyrównaną walkę i jeśli poniesie klęskę, polegnie w glorii i chwale, inaczej niż jego słabszy kolega, który przegrałby w pyle i zapomnieniu. O czym mówię? Wyobraźmy sobie dwie sytuacje. W pierwszej mamy wojownika, który stoi przed misją uratowania swego ludu przed najazdem wrogów, w drugiej nieśmiałego chłopca ze szkoły średniej, gnębionego i wyśmiewanego przez kolegę z klasy. Gdy ten pierwszy polegnie, czytelnik nadal może zamknąć książkę z uczuciem zadowolenia, radości, dumy z powodu tego, że ów wojownik próbował, samotnie zaatakował zastępy wroga i tak dalej i tak dalej. Jeśli zaś nieśmiały chłopiec będzie przez całą powieść starał się rozkochać w sobie najpiękniejszą dziewczynę w szkole i na końcu ona go wyśmieje, a on odbierze sobie życie, odbiorca powieści zakończy ją ze zgoła innymi uczuciami. Zauważmy: w obydwu sytuacjach protagoniści zginęli. Ważny jest więc nie sam ten fakt, ale jego okoliczności. Chłopiec umarł w smutku i zapomnieniu, wojownik w glorii i chwale. Śmierć wojownika nadal może być happy endem, samobójstwo chłopca zaś będzie tragedią. A że większość autorów nie ma jaj kończyć powieści negatywnie, Ciamajdy zawsze muszą wygrać. 

O emocjach słów kilka

Wcześniej powiedzieliśmy sobie, że w wielu sytuacjach bohater powinien kierować się emocjami, a nie rozsądkiem. Teraz zaś zajmiemy się tym, jak w zasadzie o tych emocjach pisać. Wbrew pozorom nie jest to aż tak proste. 

O co w zasadzie chodzi?

Emocje pełnią w powieści dwie role. Pierwsza to uwiarygodnienie czytelnikowi jakiejś postaci, druga ma za zadanie sprawić, by lepiej związał się on z książką. Jeżeli uda Ci się sprawić, by czytelnicy płakali przy wyjątkowo dramatycznej scenie w Twojej powieści, to znaczy, że odwaliłeś dobrą robotę (oczywiście nie każdy płacze czytając książkę i trzeba się z tym pogodzić – mi samemu dawno się nie zdarzyło). Nie chodzi jednak tylko o łzy. Poprę się tu znów Drogą Królów. W chyba najważniejszej scenie pod koniec książki bohater Kaladin musi podjąć bardzo ważną decyzję – autor opisał jego wewnętrzną walkę tak dobrze, że moim zdaniem lepiej się nie dało. I dlatego bardzo mocno związałem się z tą książką i ją pokochałem. Poniekąd po drugiej stronie bieguna znajduje się powieść Nieodnaleziona Remigiusza Mroza. Fabuła w niej jest wymyślona naprawdę dobrze, natomiast bardzo brakowało mi tam dobrego opisu emocji bohatera – w zasadzie w ogóle go tam nie było. Mówić konkretniej? Nie ma sprawy. Wyobraź sobie scenę, w której Twój bohater musi wybrać pomiędzy ideałami, które wyznawał przez całą książkę, a życiem swego ukochanego/ ukochanej. Opisując dobrze szargające nim emocje, możesz osiągnąć efekt większy od oczekiwanego – czytelnicy sami zaczną zastanawiać się, co zrobiliby w takiej sytuacji, współczuć protagoniście itd. Jeżeli napiszesz zwyczajnie “był w rozpaczy i rozterce”, efektu nie osiągniesz. 

Nie nazywaj emocji

Zamiast powiedzieć: “Czuł złość, żal i wielki smutek”, po stokroć lepiej jest napisać: “Poczuł się, jakby ktoś uderzył go pięścią w szczękę. Tak jak stał usiadł na ziemi i martwo wpatrywał w jeden punkt. Po jego policzku pociekła łza”. To też nie jest idealny opis, oddaje jednak to, o co mi chodzi. Nie nazywaj emocji wprost, lecz pokaż ją czytelnikowi. Będzie to o wiele bardziej realne i wiarygodne, zwiększysz też szansę, że czytelnik się z nią utożsami i ją poczuje. 

Każdy ma jakieś motywacje

We wstępie zadaliśmy sobie następujące pytanie: “Dlaczego to bohaterowie, nie pisarz, kształtują fabułę powieści?”. Pytanie to może brzmieć nieco dziwnie – w końcu oczywistym wydaje się, że to Ty planujesz akcję całej książki, a bohaterowie w niej jedynie żyją. Ja jednak uważam, że powinieneś wykreować świat i pozwolić swoim postaciom samodzielnie wpływać na losy całej powieści. Oznacza to mniej więcej tyle, że stawiasz bohatera w jakiejś sytuacji i pozwalasz mu podejmować decyzje zgodne z jego charakterem i wartościami moralnymi. Wracamy tu trochę do tematu realizmu. Postać ma, podobnie jak człowiek, podejmować decyzje na podstawie swych przekonań, emocji i tego, co wie. Jeśli twój bohater zdecyduje się na coś nieracjonalnego tylko dlatego, że jest Ci to potrzebne do rozwoju akcji, Twoja powieść straci realizm. A tego byśmy nie chcieli. Dlatego jeśli już bohater musi zrobić coś niezgodnego z jego wolą, zadbaj o odpowiednią argumentację. 

Jak sprawić, by bohater porzucił stagnację?

Bohater to w większości sytuacji człowiek, lub istota człowiekopodobna. Jak więc skłonić go do działania? Analogicznie jak człowieka – odbierając mu cenną dla niego rzecz, bądź dając możliwość zdobycia jej. Ludzi motywuje cierpienie i przyjemność – chcemy w miarę możliwości unikać nieprzyjemności i zdobywać to, co nas cieszy. Na tym etapie powinieneś już zdawać sobie sprawę, że Twój bohater to żywa osoba (i bez znaczenia jest to, że żyje w wykreowanym świecie). Wystarczy więc, że zarzucisz przynętę, a Twoja postać pogoni za nią i się ruszy. Akcja kryminału stanęła w miejscu i protagonista nie chce ruszyć się z bezpiecznej kryjówki? Wczuj się w rolę antagonisty i porwij osobę, na której mu zależy. Chłopak ze wsi nie chce z niej wyjechać i podążyć na dwór królewski, co jest niezbędne do rozwoju fabuły? Spraw, by tego zechciał. Zmotywuj bohatera, aby ruszył się sam z własnej woli, nie wskutek przypadku. Oto droga do zachowania realizmu w powieści. 

Motywowanie

Najbardziej znane motywacje, które mogą popchnąć Twojego bohatera do działania:

Pozytywne:

  • Chęć zdobycia pieniędzy
  • Chęć zdobycia władzy
  • Chęć zdobycia sławy
  • Chęć zapewnienia sobie przyszłości
  • Chęć zdobycia miłości/przyjaźni
  • Chęć przeżycia przygody

Negatywne:

  • Chęć zemsty
  • Brak innych możliwości
  • Ucieczka przed zagrożeniem
  • Chęć uratowania kogoś/czegoś
  • Chęć odejścia od złych ludzi

Tak wielkie nagromadzenie słowa “chęć” nie jest tu przypadkowe – zwróć uwagę, że zawsze to bohater musi chcieć się ruszyć. 

Zabijanie bohaterów

Były narodziny, to zgodnie z naturalną koleją rzeczy musi być i śmierć. Jak zabijać bohaterów w taki sposób, by czytelnika to zabolało, a także by ich śmierć mogła istotnie wpłynąć na fabułę? 

Użyźnianie gleby

Nagłówek ten, jakkolwiek drastyczny, oddaje to, o co mi chodzi. Czym jest efekt użyźniania gleby? To sytuacja, w której bohater, mimo że sam umarł, wpływa wciąż na fabułę powieści. Efekt ten występuje na przykład wówczas, gdy ginie matka głównej bohaterki i przez większość późniejszej akcji stara się ona ją pomścić. Przed chwilą mówiliśmy o motywacji. Chęć pomsty i rozpacz po stracie kogoś bliskiego są jednymi z lepszych motywatorów, jakie możesz dać swojej postaci. Zrób to więc, a zyskasz na realizmie. 

Jak zabijać bohaterów z klasą?

Niejednokrotnie zdarzało mi się czytać kiepskie opowiadanie czy książkę, gdzie pod koniec bohater już już prawie umierał, ale jednak przeżywał. Dlaczego? Bo wielu autorów chce kończyć happy endem, nawet jeśli dramatyzm sam się ciśnie do powieści drzwiami i oknami. To, czy zakończenie książki jest pozytywne, czy negatywne, zależy w dużej mierze od tego, w jakim stanie podczas tego zakończenia jest główny bohater. Jeśli na ten przykład nie żyje, zakończenie jest negatywne. Ale to wcale nie znaczy, że złe. Nie ratuj życia protagoniście za wszelką cenę. W wielu sytuacjach jego śmierć będzie idealnym zwieńczeniem całej fabuły. Jak więc zabijać bohaterów z klasą? Jeśli doprowadzasz do sytuacji, w której ma on zginąć, to niech zginie. Jak czytelnik będzie płakał, to tym lepiej. 

Drugą ważną zasadą przy mordowaniu postaci jest to, byś jej śmierci nie zapowiadał. Dość często zdarza się, że kluczowy bohater na niedługo przed swym końcem nawraca się, zaczyna rozmyślać o swym życiu, przewiduje, że niedługo umrze itd. Trik ten jest na tyle oklepany, że każdy zorientuje się o co chodzi i z zaskoczenia śmiercią bohatera nici. Jak już można tę sztuczkę stosować w odwrotny sposób – nie zabijając później bohatera. Wówczas pokażesz czytelnikowi, że w Twojej powieści nie może być niczego pewien. I dobrze, im bardziej go zaskoczysz, tym lepiej.

Trzecia sprawa to samo opisanie sceny śmierci. Trzy słowa “umarł i już” nie budują zbyt dużo dramaturgii. Albo Twój bohater powinien umierać przynajmniej dłuższą chwilę, albo opłakiwanie go powinno potrwać przez jakiś czas. Jeśli zabijasz kluczową postać, możesz nawet odwołać się do jego wspomnień, misji, jeśli takową posiadał, i tak dalej. Bardzo dobrze napisana jest scena śmierci jednego z ważniejszych bohaterów w Lux Perpetua Andrzeja Sapkowskiego – polecam przeczytać. 

Zakończenie

W tym artykule to już wszystko – wierzę, że wiedza w nim przekazana pomoże Ci doskonalić swój warsztat pisarski. Jeżeli masz pomysły na inne poradniki, lub chciałbyś, abym coś jeszcze dodał do tego artykułu – napisz o tym w komentarzu. Polecam także zapoznać się z innymi moimi poradnikami, jak również przeczytać moje opowiadania oraz dłuższe powieści. 

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
0
Jeśli podoba ci się ten tekst, zostaw komentarz!x
()
x